Kryminalny czwartek - "Zbrodnia i kara" z ulicy Szpitalnej 20 - część 2

Czwartek, czyli już prawie weekend, a u nas następna część zbrodni z ulicy Szpitalnej 20 w 1932 roku.
Jeżeli, jeszcze ktoś nie wie o czym mowa, to odsyłam do pierwszej części - KLIK.

DZIŚ - Kto był sprawcą? I dlaczego doszło do zbrodni?


"Tajny Detektyw".
Numer 33/1932 
(pisownia oryginalna)

"Morderstwo popełnione przed kilkunastu dniami w  śródmieściu Krakowa przy ul. Szpitalnej 20 na osobie samotnej emerytki Rysa­kowskiej poruszyło opinję Krakowa, tem bardziej, że zabójstwa należą w spo­kojnym Krakowie stosunkowo do rzadkości. Zrazu dochodzenia prowadziły do ustalenia, że ma się do czynienia z morderstwem rabunkowem. Natychmiastowe poszukiwania i wywiady policji skierowane do najbliższego otoczenia ofiary, usunęły wszelkie wątpliwości, jakoby w tym wypadku sprawcą mogła być osoba obca.
W tych okolicznościach sprawca morderstwa, prak­tykant handlowy Zdzisław Owczary, syn znajomych
zamordowanej, uznał za stosowne zgłosić się na policji i złożyć tamże wyczerpujące wyjaśnienia, obejmujące przyznanie się do czynu. Wedle tłumaczenia się Owczarego, zabójstwo nastąpiło wśród okoliczności następujących: Krytycznego dnia 14-go września Owczary przyszedłszy w odwiedziny do Rysakowskiej spożył z nią skromny podwieczorek, sporządzony z prowiantów zakupionych za pieniądze Rysakow­skiej, a przyniesionych przez Owczarego. 
W czasie rozmowy tych dwóch osób w małem mieszkanku w oficynach na Szpitalnej, któ­rej odgłosy doszły do sąsiadki mieszkającej za ścianą, Owczary czynił wyrzuty Rysakowskiej, że na­mawiała go do kradzieży; ... ponieważ przyłapano go na kradzieżach towarów dla niej, jako napiętnowany tem przestępstwem nie może znaleźć więcej posady. Na tem tle powstała między nimi kłótnia. Rysa­kowska usiłowała uderzyć Owczarego kijem bambusowym i miotłą, zaś Ow­czary broniąc się, porwał ciężarek od zegara, leżącego na stole i kilkakrotnie ugodził nim staruszkę w głowę. Zamknąwszy drzwi od mieszkania, wyszedł na plantv, a klucz porzucił koło kościoła Św. Krzyża. Do jakiejkolwiek kradzieży lub rabunku Owczary nie przyznaje się. W mieszkaniu zabitej rewizja wykryta szereg towarów, skradzionych firmie "Lenert".

Sąd nad Zdzisławem Owczary odbył się 2 maja 1933 roku. Podczas przesłuchania okazało się, że sprawca poznał denatkę jeszcze w dzieciństwie, gdyż jego matka przyjaźniły się i mieszkali po sąsiedzku. Później Owczarowie wyprowadzili się na Półwsie Zwierzynieckie i zamieszkali przy ul. Emaus 41. Często jednak odwiedzali Marię, często odwiedzał ją sam Zdzisław.
Mając lat 14 zaczął pracować, najpierw pełnił praktykę "u Sasowej" na Długiej, potem w sklepie z przyborami artystycznymi "Lenarta" przy Sławkowskiej 6. Cały czas gdy odwiedzał Rysakowską ta namawiała go do kradzieży, mówiąc że otrzymuje on za małą pensję (30 zł miesięcznie), więc mógł z czystym sumieniem brać wszystko ze sklepu i jej przynosić, co też robił. Kilka dni wcześniej przed popełnieniem zbrodni został przyłapany na kradzieży i zwolniony z posady praktykanta handlowego. Rysakowska ciągle wypominała mu brak zaradności i brak posady, co jak już wiemy, skończyło się dla niej tragicznie.
Zdzisław Owczary został skazany na 3 lata.


Na koniec zacytuję fragment przesłuchania:
"Przew. Czy oskarżony nie wiedział, że ją zabił?
Osk.: Nie, myślałem, że zaraz przyjdzie do siebie i zawiadomi o wszystkim policję. Na drugi dzień rano poszedłem na Wawel, żeby oglądać ślub księżniczki Lubomirskiej z bratem króla hiszpańskiego, a kiedy wróciłem do domu pokazała mi matka wezwanie na policję."

Zaczęłam szukać w archiwach zdjęć z tej uroczystości, i wśród gapiów ... przypatrzcie się uważnie! Nie kłamał!

https://audiovis.nac.gov.pl/i/PIC/PIC_1-P-2095-1.jpg


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza