Kryminalny czwartek! Otrucie na Podgórzu!

/ 7/23/2020

Pierwsza trasa spacerowa opublikowana. Mamy nadzieję, że korzystacie i zwiedzacie! Przygotowujemy następną w pocie czoła :).

W międzyczasie, jak to w czwartek, publikujemy kolejną mrożąca krew w żyłach historię. Tym razem z Podgórza!

"IKC" czerwiec 1920 - pisownia oryginalna

"Morderstwo ...

 Zbrodnicza ręka usuwa życie ludzkie, kierowana żądzą posiadania mieszkania.


Sprawa, która najlepiej ilustruje stosunki mieszkaniowe w Krakowie, wedle aktów policyjnych przedstawia się następująco: 
W dniu 21 bm. zgłosiła się na inspekcyę  policyi pod "Telegrafem" Rozalia Obędzińska, która doprowadziła niejaką Wiktoryę Skałkę, zamieszkałą przy ul. Kalwaryjskiej 32. Według Obędzińskiej Skałka przyznała się przed nią, że przed kilkoma tygodniami, gdy zamieszkała przy ul. Czarneckiego l. 12 otruła swą lokatorkę, celem zagarnięcia po niej mieszkania. 

Śledztwo policyjne. 
Przesłuchiwana Skałka przyznała się do winy i podała, iż do czynu tego namówiła ją  stróżka domu pod l. 12 przy ul. Czarneckie­go, Katarzyna Sobesta i że otruta przez nią kobieta zmarła w dniu 26 maja i nazy­wała się Tekla Kaczmarska. 

Otruć, czy zabić? 
W dalszym ciągu zeznań przyznała się Skałka, że u Tekli Kaczmarskiej zamieszkała z początkiem maja b. r. i mieszkała u niej przez 4 tygodnie aż do czasu jej śmierci. W tym czasie Kaczmarska powierzyła jej klucze od kufrów i szaf, ponieważ była chora. Pewnego dnia Skałka przywłaszczyła sobie 2 ko­szule i 110  koron. Pieniądze spotrzebowała na sprawunki, koszule zaś użyła dla swej potrzeby. Kaczmarska, gdy zobaczyła u niej koszule, zrobiła jej z tego tytułu wymówki, a nawet oświadczyła jej, by wyniosła się  z mieszkania. W tym właśnie czasie poznała się ze stróż­ką tego domu, niejaką K. Sobestą i jej synem Władysławem. Przed nią też żaliła się Skałka, że Kaczmarska wyrzuca ją z mieszkania i że nie wie, gdzie się wobec tego podzieje się ze swem dzieckiem. Wówczas Sobestowa oświadczyła jej: "Czy nie umie pani sobie na to poradzić, zwłaszcza tej starej"... Na co Skałka odparła: „Cóż jej mogę zrobić? Otruć, czy zabić?“ Na te słowa Sobesto­wa wybuchła śmiechem. 

Szatański pomysł
Ponieważ Sobestowa dała jej do poznania, że najlepiej byłoby ją otruć, gdyż takiej starej kobiety lekarze by nawet nie badali — udała się do apteki w Rynku głównym w Pod­górzu i kupiła pudełko trucizny na myszy. 
Z pudełka tego wyjęła następnie 4 pigułki, rozgniotła je w jednym z szynków i wsypała do szklanki napełnionej miodem do picia. 


Działanie trucizny
Ze sporządzoną przez siebie w ten sposób trucizną udała się do mieszkania i koło godziny 8-mej wieczorem podała ją do wypicia Kaczmarskiej. Kaczmarska wypiła całą szklankę i po chwili usnęła. 

Na drugi dzień rano obudziła się Kaczmar­ska i oświadczyła jej, że ją "czyści". Skałka wyszła na podwórze i wtajemniczyła stróżkę w zbrodniczą akcyę, poczem poprosiła ją, aby udała się po lekarza, ponieważ obawiała się, „żeby się coś Kaczmarskiej nie stało"; zaczęła bowiem żałować swojego czynu — trawiona wyrzutami sumienia. Za wszelką ce­nę chciała ją teraz ratować. Stróżka jednak odradziła jej, gdyż lekarz mógłby zbrod­nię odkryć. 

Śmierć Kaczmarskiej
Tymczasem Kaczmarska w ogromnych bólach pod działaniem trucizny walczyła ze śmiercią, która też wreszcie po kilku godzinach położyła kres jej życiu. 

Jak wykryto zbrodnię? 
Możeby śmierć Kaczmarskiej przeszła bez śladu, gdyby nie przypadek. W dzień krytyczny bowiem zjawiła się u Kaczmarskiej jej znajoma Zofia Kłobuch, przed którą Kaczmar­ska skarżyła się, że miała wymioty i bóle żołądkowe, przyczem oświadczyła, że jej sublokatorka (Skałka) „dała się jej czegoś napić". 
Na zapylanie Kłobuchówny co to było — odpowiedziała Kaczmarska, że był to miód, który owa sublokatorka dała jej celem prze­proszenia za wyrządzoną krzywdę... 
Koło godz. 3 po południu Kłobuch przywołała do chorej Kaczmarskiej Dr. Piska, przed którym Kaczmarska żaliła się, że po spożyciu owego miodu zrobiło się jej słabo... Na pytanie zaś lekarza: „Czy pani myśli, że to była trucizna" odpowiedziała K. twierdząco. 
Tego samego dnia w nocy z 25 na 26 b.m,o godz. 4 nad ranem Kaczmarska zmarła, co też dało powód do dochodzeń policyjnych. "

 W kolejnych dniach prasa milczy czy Skała została skazana czy co się działo dalej z mieszkaniem i własnością. Nie pojęte też jest dla nas teraz, że można kogoś otruć i zająć mieszkanie. A może się mylę? I rozwiązywanie spraw lokatorskich i własności w Krakowie dalej jest podobne ? :)


***
Podobało się? Chcesz więcej podobnych historii?
Zostań naszym patronem na Patronite

Pierwsza trasa spacerowa opublikowana. Mamy nadzieję, że korzystacie i zwiedzacie! Przygotowujemy następną w pocie czoła :).

W międzyczasie, jak to w czwartek, publikujemy kolejną mrożąca krew w żyłach historię. Tym razem z Podgórza!

"IKC" czerwiec 1920 - pisownia oryginalna

"Morderstwo ...

 Zbrodnicza ręka usuwa życie ludzkie, kierowana żądzą posiadania mieszkania.


Sprawa, która najlepiej ilustruje stosunki mieszkaniowe w Krakowie, wedle aktów policyjnych przedstawia się następująco: 
W dniu 21 bm. zgłosiła się na inspekcyę  policyi pod "Telegrafem" Rozalia Obędzińska, która doprowadziła niejaką Wiktoryę Skałkę, zamieszkałą przy ul. Kalwaryjskiej 32. Według Obędzińskiej Skałka przyznała się przed nią, że przed kilkoma tygodniami, gdy zamieszkała przy ul. Czarneckiego l. 12 otruła swą lokatorkę, celem zagarnięcia po niej mieszkania. 

Śledztwo policyjne. 
Przesłuchiwana Skałka przyznała się do winy i podała, iż do czynu tego namówiła ją  stróżka domu pod l. 12 przy ul. Czarneckie­go, Katarzyna Sobesta i że otruta przez nią kobieta zmarła w dniu 26 maja i nazy­wała się Tekla Kaczmarska. 

Otruć, czy zabić? 
W dalszym ciągu zeznań przyznała się Skałka, że u Tekli Kaczmarskiej zamieszkała z początkiem maja b. r. i mieszkała u niej przez 4 tygodnie aż do czasu jej śmierci. W tym czasie Kaczmarska powierzyła jej klucze od kufrów i szaf, ponieważ była chora. Pewnego dnia Skałka przywłaszczyła sobie 2 ko­szule i 110  koron. Pieniądze spotrzebowała na sprawunki, koszule zaś użyła dla swej potrzeby. Kaczmarska, gdy zobaczyła u niej koszule, zrobiła jej z tego tytułu wymówki, a nawet oświadczyła jej, by wyniosła się  z mieszkania. W tym właśnie czasie poznała się ze stróż­ką tego domu, niejaką K. Sobestą i jej synem Władysławem. Przed nią też żaliła się Skałka, że Kaczmarska wyrzuca ją z mieszkania i że nie wie, gdzie się wobec tego podzieje się ze swem dzieckiem. Wówczas Sobestowa oświadczyła jej: "Czy nie umie pani sobie na to poradzić, zwłaszcza tej starej"... Na co Skałka odparła: „Cóż jej mogę zrobić? Otruć, czy zabić?“ Na te słowa Sobesto­wa wybuchła śmiechem. 

Szatański pomysł
Ponieważ Sobestowa dała jej do poznania, że najlepiej byłoby ją otruć, gdyż takiej starej kobiety lekarze by nawet nie badali — udała się do apteki w Rynku głównym w Pod­górzu i kupiła pudełko trucizny na myszy. 
Z pudełka tego wyjęła następnie 4 pigułki, rozgniotła je w jednym z szynków i wsypała do szklanki napełnionej miodem do picia. 


Działanie trucizny
Ze sporządzoną przez siebie w ten sposób trucizną udała się do mieszkania i koło godziny 8-mej wieczorem podała ją do wypicia Kaczmarskiej. Kaczmarska wypiła całą szklankę i po chwili usnęła. 

Na drugi dzień rano obudziła się Kaczmar­ska i oświadczyła jej, że ją "czyści". Skałka wyszła na podwórze i wtajemniczyła stróżkę w zbrodniczą akcyę, poczem poprosiła ją, aby udała się po lekarza, ponieważ obawiała się, „żeby się coś Kaczmarskiej nie stało"; zaczęła bowiem żałować swojego czynu — trawiona wyrzutami sumienia. Za wszelką ce­nę chciała ją teraz ratować. Stróżka jednak odradziła jej, gdyż lekarz mógłby zbrod­nię odkryć. 

Śmierć Kaczmarskiej
Tymczasem Kaczmarska w ogromnych bólach pod działaniem trucizny walczyła ze śmiercią, która też wreszcie po kilku godzinach położyła kres jej życiu. 

Jak wykryto zbrodnię? 
Możeby śmierć Kaczmarskiej przeszła bez śladu, gdyby nie przypadek. W dzień krytyczny bowiem zjawiła się u Kaczmarskiej jej znajoma Zofia Kłobuch, przed którą Kaczmar­ska skarżyła się, że miała wymioty i bóle żołądkowe, przyczem oświadczyła, że jej sublokatorka (Skałka) „dała się jej czegoś napić". 
Na zapylanie Kłobuchówny co to było — odpowiedziała Kaczmarska, że był to miód, który owa sublokatorka dała jej celem prze­proszenia za wyrządzoną krzywdę... 
Koło godz. 3 po południu Kłobuch przywołała do chorej Kaczmarskiej Dr. Piska, przed którym Kaczmarska żaliła się, że po spożyciu owego miodu zrobiło się jej słabo... Na pytanie zaś lekarza: „Czy pani myśli, że to była trucizna" odpowiedziała K. twierdząco. 
Tego samego dnia w nocy z 25 na 26 b.m,o godz. 4 nad ranem Kaczmarska zmarła, co też dało powód do dochodzeń policyjnych. "

 W kolejnych dniach prasa milczy czy Skała została skazana czy co się działo dalej z mieszkaniem i własnością. Nie pojęte też jest dla nas teraz, że można kogoś otruć i zająć mieszkanie. A może się mylę? I rozwiązywanie spraw lokatorskich i własności w Krakowie dalej jest podobne ? :)


***
Podobało się? Chcesz więcej podobnych historii?
Zostań naszym patronem na Patronite

czytaj dalej


Pewnego wieczoru, po rozmowach ze znajomymi mieszkającymi już od dłuższego czasu w Krakowie, Zuza stwierdziła, że trzeba im pomóc poznać już swoje miasto. Zadzwoniła do mnie (Lana) i wspólnie podjęłyśmy się opracowania naszych TRAS SPACEROWYCH po Krakowie, właśnie dla tych, którzy już tu mieszkają.

Na pierwszy rzut - zachęcamy do zawarcia bliższej znajomości  z Półwsiem Zwierzynieckim, Zwierzyńcem i mieszczącym się na nim osiedlem pod nazwą Salwator.

Dlaczego wybrałyśmy tę trasę na początek naszej przygody ze spacerami od Dawnego Krakowa? Otóż jest to, w naszym mniemaniu, część Krakowa - niby znana ( kto nie słyszał o Kopcu Kościuszki, Lajkoniku czy Emausie w drugi dzień Świąt Wielkanocnych?), ale rzadko odwiedzana i, co najważniejsze, równie rzadko kontemplowana.

Zapraszamy do zwiedzania i własnych odkryć, a nasz subiektywny przewodnik niech służy
pomocą.

Co musisz mieć przed wyruszeniem na nasz spacer:
1) Dobry nastrój i załadowany telefon !!!

2) Naszą trasę pobraną na GOOGLE MAPS.

a)  najpierw klikasz ten link

b) potem otwierasz aplikację Google Maps w swoim telefonie.
c) przechodzisz do zakładki na dole "Zapisane"
d) przechodzisz do ostatniej zakładki "Mapy" na górze
e) Klikasz w mapę pt. " Dawny Kraków - Salwator, Zwierzyniec, Półwsie"
d) Możesz wyświetlić legendę mapy - zobaczysz, że stworzyłyśmy dla Ciebie takie warstwy jak "Lokalne knajpki, parkingi, toalety", "Zdjęcia dawnego Krakowa" - są zrobione mniej więcej z tego miejsca, które jest zaznaczone na mapie. "Ludzie", czyli opowieści znanych lub zapomnianych postaciach związanych z tym miejscem i "Architektura", czyli wybrane naszym zdaniem ciekawe przykłady architektury krakowskiej.
f) pamiętaj, że nie wszystkie obiekty znajdują się na samym szlaku. są zaznaczone także w okolicach trasy jaką Cię prowadzimy. Czy chcesz się tam udać  - zależy wyłącznie od Ciebie.

Jeżeli dalej to dla Ciebie nie jasne zobacz  FILMIK INSTRUKTAŻOWY!!!!



3) NASZ PRZEWODNIK który jest niezbędnym dopełnieniem trasy na Google Maps, specjalnie dla Twojej wygody w czterech formatach (pdf, mobi, fb2 i epub)!


4) WRÓĆ do mapki, wyrusz w TRASĘ i posiłkując się przewodnikiem zacznij zwiedzanie od punktu A!



 JEŻELI WYCIECZKA W TAKIEJ FORMIE CI SIĘ SPODOBAŁA I DOCENIASZ NASZĄ PRACĘ I CHCESZ WIĘCEJ TAKICH TRAS TO,
 ZOSTAŃ NASZYM PATRONEM!
 WESPRZYJ NAS NA PATRONITE!
Czwartek, czyli już prawie weekend, a u nas następna część zbrodni z ulicy Szpitalnej 20 w 1932 roku.
Jeżeli, jeszcze ktoś nie wie o czym mowa, to odsyłam do pierwszej części - KLIK.

DZIŚ - Kto był sprawcą? I dlaczego doszło do zbrodni?


Pewnie część z Was wie, że oprócz Dawnego Krakowa, na Facebooku dawno temu powstał jeszcze i Dawny Kroke, gdzie skupiam się bardziej na opowieściach o rodzinach żydowskich.
Strona docelowo miała być tylko na FB, ale ... Wyświetleń jest mało, Google nie wyszukuje, a informacja ta może kiedyś komuś się przydać.




Historia o niegdysiejszym przedsiębiorstwie dawnego Kroke.

W swoich poszukiwaniach posiłkuję się wyłącznie tym, co jest dostępne online: najczęściej to są księgi metrykalne, powszechny spis ludności lub księgi adresowe. Zdawało by się, że z tych suchych danych nie da się utkać opowieści. A jednak spróbujmy.

Tym razem będzie o firmie zajmującej się dostawą i składem materiałów budowlanych "S.& D.GOTTLIEB".
Można by rzec, że to nie jest zbyt ciekawy temat, ale nic bardziej mylnego :).

Zwiedzając wnętrza niektórych kamienic krakowskich na pewno nie raz w sieni trafiliście na piękne błyszczące glazurowane płytki naścienne. Szare, błękitne, białe lub zielonkawe, czasami z dodatkowymi elementami ozdobnymi - secesyjnymi zawijasami lub wieńcami. I wśród nich gdzieś, w bardziej widocznym miejscu, na jednej podłużnej białej płytce z czarnym obramowaniem i trójkątami w rogach napis "S. & D. GOTTLIEB KRAKÓW."

SALOMON (Anschel) Gottlieb, urodził się w 1874 r. w Krakowie, jako drugie dziecko w rodzinie Izaaka-Szyje Gottlieba pochodzącego z Wiśnicza i Bruchy z rodziny Gottfried z Klasna (teraz Wieliczka). Starsze rodzeństwo to siostra Hindel (Tchewe), więc z pewnością jego przyjście na świat było wielce oczekiwane. Po trzech latach na świat przychodzi brat DANIEL (Dawid) i Samuel (1880).

W naszej historii najważniejsi to Salomon i Daniel. Siostra Hindel w 1895 roku wychodzi za mąż za Mojżesza Friedmana, a najmłodszy brat Samuel znika nam z kronik. Prawdopodobnie wyjechał z Krakowa.

Łatwo mi uwierzyć w to, że to podczas wesela siostry Hindel, bracia poznają swoje przyszłe żony, kuzynki Mojżesza Friedmana - 16 letnią Gustę Friedman i 14 letnią Doroteę.

Może właśnie dlatego, żeby udowodnić przyszłym teściom, że są w stanie utrzymać ich córki, otwierają "Skład materiałów budowlanych" przy ul . Starowiślnej 15.

W 1900 mieszkają jednak dalej wspólnie z rodziną przy ulicy Berka Joselewicza 16. Ojciec już musiał odejść, gdyż w spisie powszechnym widnieje, że matka - Małka Brucha jest już wdową.
Więc tak, córki Izraela Friedmana zawróciły w głowie młodym Gottliebom i w 1904 roku Salomon pojmuje za żonę Gustę, a dwa lata później Daniel - Doroteę.
Biznes się rozwija, po kilku latach przenoszą swoje przedsiębiorstwo na ul. Dietlowską 93, a fabrykę wyrobu betonu tuż niedaleko na Dietlowską 101. Przy czym w późniejszych księgach widnieje, że pod numerem 101 mieściło się też biuro.

W 1910 roku Salomon dalej mieszka przy Starowiślnej 15, ma już dwójkę synów - Józefa i Władysława, a Daniel zamieszkuje pod adresem Wrzesińska 15, rodzi mu się córka Jadwiga.

To właśnie ten okres jest czasem największego prosperity.
Do tej pory "okładzinki ścienne glazurowane" sprowadzone prawdopodobnie z fabryki w Rakovniku "Rako" możecie znaleźć m.in.:

ul. Paulińska 30
ul. św. Sebastiana?
ul. Dietla 66
ul. Kalwaryjska 36
ul.Legionów Piłsudskiego 17
ul. J. Zamojskiego 27
ul. Kremerowska 10
ul. św. Filipa 11
ul. Koletek 7
ul. Starowiślna 18
ul.Orzeszkowej 5
ul.Wrzesińska 4
ul. Dietla 101 - tam był ich skład/fabryka/biuro

I tak do początku lat 30-tych. Co dalej? Dlaczego nie znajdziemy ich przedsiębiorstwa w późniejszych księgach adresowych? Może kryzys w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 20-tych odbił się i na ich biznesie?

W sierpniu 1941 roku wypełnili formularz podania o nowe kennkarty i możliwość zamieszkania na terenie getta w Podgórzu.
Z formularzy możemy się dowiedzieć, że w trójkę mieszkali wtedy na wsi, pod adresem Pychowice 114. W trójkę, gdyż Daniel, już figuruje jako wdowiec. Obaj "ohne Beschäftigung" - bezrobotni. Gustawa, żona Salomona oznaczona została jako chora. Co z ich dziećmi? Nie wiadomo. Mam cichą nadzieję, że pod zmienionymi nazwiskami przeżyli wojnę.

Z pozdrowieniami dla czytelników, którzy to podrzucili niechcący temat!

Na podstawie zasobów Małopolska Biblioteka Cyfrowa i książki Agnieszki Patridge "Potęga ornamentu".


P.S. Przeglądając "Gońca krakowskiego" z 1920 roku znalazłam taką o to smutną wiadomość!
 
"Tajny Detektyw"

Kraków to miasto ciche i spokojne. Czy to teraz, czy wtedy. W 1932 roku "Tajny Detektyw" pisał wprost: "zabójstwa należą w spokojnym Krakowie stosunkowo do rzadkości!" A gdy zdarzały się poruszały umysły wszystkich, zwłaszcza, jeżeli ktoś z zimną krwią i jak sądzono wyłącznie dla pieniędzy, zamordował osobę w podeszłym wieku.

"Zbrodnia i kara" Dostojewskiego przeniesiona z Sankt-Petersburga do Krakowa na ulicę Szpitalną? 

 Zapraszam na kolejną odsłonę kryminalnego czwartku. A za przewodnika posłuży nam ilustrowany tygodnik kryminalno-sądowy, który pod koniec roku 1931 zaczął wydawać koncern prasowy "IKC", wspomniany już powyżej - "Tajny Detektyw".

Wspierają nas na Patronite

Wirginia Karczewska, Ewa Karasińska, Anna Palińska, Iza Palińska