Między Nową Wsią a Piaskiem - subiektywna trasa spacerowa z Google Maps

/ 9/10/2020

Druga nasza trasa spacerowa, to okolice na pewno bardzo często przez wszystkich odwiedzane, chociażby ze względu na bliskość Aleji, głównej arterii naszego miasta. Lecz czy na pewno te okolice są dobrze Wam znane?

Starałyśmy się poprowadzić ją tak, byście mogli zobaczyć i dowiedzieć się czegoś nowego, a także po nacieszeniu oka różnorodną architekturą, odpocząć w zaciszu zieleni, albo już raczej wkrótce  - w zaciszu jesiennych barw. :)

Dlaczego nasze trasy są takie a nie inne i dlaczego to nie jest zwiedzanie całej Nowej Wsi i Piasku - o tym mówimy w naszym przedpremierowym FILMIKU -KLIK na naszym profilu @dawnykrakow na Instagramie.

Jak zawsze  - zapraszamy do zwiedzania i własnych odkryć i podzielenie się wrażeniami po spacerze z nami!

***********************************************************************

TRASA SPACEROWA "MIĘDZY NOWĄ WSIĄ A PIASKIEM"

Co musisz mieć przed wyruszeniem na nasz spacer:

1) Dobry nastrój i załadowany telefon !!!

2) Naszą trasę pobraną na GOOGLE MAPS.
A jak to zrobić i jak taką mapę obsługiwać zobaczysz w naszym dokładnym



 ALE NAJPIERW KLIKNIJ NA TEN LINK!

Przypominamy, że od tej trasy nasz przewodnik, który jest doskonałym uzupełnieniem mapy, jest dostępny tylko dla naszych patronów i patronek, od progu za 12 zł.  Zostanie on wysłany w formie elektronicznej. 

Jak wygląda taki przewodnik? Zobacz na przykładzie Półwsia i Zwierzyńca.


 DOCENIASZ NASZĄ PRACĘ, CHCESZ WIĘCEJ TAKICH TRAS TO,
 ZOSTAŃ NASZYM PATRONEM! WESPRZYJ NAS NA PATRONITE!




Druga nasza trasa spacerowa, to okolice na pewno bardzo często przez wszystkich odwiedzane, chociażby ze względu na bliskość Aleji, głównej arterii naszego miasta. Lecz czy na pewno te okolice są dobrze Wam znane?

Starałyśmy się poprowadzić ją tak, byście mogli zobaczyć i dowiedzieć się czegoś nowego, a także po nacieszeniu oka różnorodną architekturą, odpocząć w zaciszu zieleni, albo już raczej wkrótce  - w zaciszu jesiennych barw. :)

Dlaczego nasze trasy są takie a nie inne i dlaczego to nie jest zwiedzanie całej Nowej Wsi i Piasku - o tym mówimy w naszym przedpremierowym FILMIKU -KLIK na naszym profilu @dawnykrakow na Instagramie.

Jak zawsze  - zapraszamy do zwiedzania i własnych odkryć i podzielenie się wrażeniami po spacerze z nami!

***********************************************************************

TRASA SPACEROWA "MIĘDZY NOWĄ WSIĄ A PIASKIEM"

Co musisz mieć przed wyruszeniem na nasz spacer:

1) Dobry nastrój i załadowany telefon !!!

2) Naszą trasę pobraną na GOOGLE MAPS.
A jak to zrobić i jak taką mapę obsługiwać zobaczysz w naszym dokładnym



 ALE NAJPIERW KLIKNIJ NA TEN LINK!

Przypominamy, że od tej trasy nasz przewodnik, który jest doskonałym uzupełnieniem mapy, jest dostępny tylko dla naszych patronów i patronek, od progu za 12 zł.  Zostanie on wysłany w formie elektronicznej. 

Jak wygląda taki przewodnik? Zobacz na przykładzie Półwsia i Zwierzyńca.


 DOCENIASZ NASZĄ PRACĘ, CHCESZ WIĘCEJ TAKICH TRAS TO,
 ZOSTAŃ NASZYM PATRONEM! WESPRZYJ NAS NA PATRONITE!




czytaj dalej


Przeglądałam “Nowy Dziennik” w poszukiwaniu jak zawsze czegoś, co jest niezdefiniowane, i na samym początku moją uwagę przyciągnęła reklama: torebka “Knautsch” + garnitur z rękawiczką :) JULJUSZ NACHT, Kraków, Stradom 5. Modelu tej torebki nie udało mi się odnaleźć, więc zaczęłam jak zawsze szukać - co się stało ze sklepem, rodziną itd. Szczerze przyznam, że moje poszukiwania oparte na książkach adresowych i gazetach rzadko kiedy przynoszą rezultat, lecz tym razem było inaczej.
Po pierwsze dowiedziałam się, że właściciel sklepu Juliusz Nacht przeżył zagładę i ponownie otworzył sklep w tym samym miejscu:


Natomiast nie trwało to długo - w listopadzie 1946 r. Juliusz ogłasza likwidację spółki: 


Co się działo wcześniej? Jak przetrwali? Czy sklep został zlikwidowany w 1946 r. po pogromach? Czy nowa władza znacjonalizowała prywatny sklep? Pytania, które mogły pozostać bez odpowiedzi, póki nie trafił w moje ręce artykuł o malarzu Arturze Nachcie-Samborskim, który był synem Juliusza! A witrynę sklepu ojca zdobiła winieta jego autorstwa.

“Po wybuchu wojny cała rodzina Nachta uciekła do Lwowa. Podczas niemieckiej okupacji miasta malarz mieszkał po "stronie aryjskiej", choć - jak wspomina jego siostrzeniec, Roman Wachs - łóżko miał w getcie, w którym przebywali jego najbliżsi. Jeszcze w 1941 roku, przed wkroczeniem Niemców, umarła matka artysty, Salomea (Sara) z Weindlingów, a już w getcie zginęła jego siostra Róża i jej mąż.
W 1942 roku przyjaciele Nachta, pomogli artyście w wyjeździe ze Lwowa. Nacht udał się najpierw do Krakowa, potem do Warszawy. Z pomocą przyjaciół udało mu się wydobyć z lwowskiego getta ojca, brata Marka i siostrę Stefę z dziećmi i mężem. Wszyscy ukrywali się odtąd w Warszawie i poza nią.
29 września 1942 roku w parafii kościoła rzymsko-katolickiego p.w. św. Aleksandra w Warszawie malarz otrzymał akt urodzenia i chrztu na nazwisko Stefan Ignacy Samborski, syn Józefa i Zofii ze Szkudelskich. Pod tym nazwiskiem meldował się pod kolejnymi warszawskimi adresami, miał na nie wystawioną - oprócz kenkarty - także legitymację ZZPAP.
Z Januszem Strzałeckim, jak on - członkiem przedwojennej grupy kapistów, pojechał do Krakowa, by z budynku sklepu z galanterią, prowadzonego przed wojną przez swego ojca przy ul. Stradom 5 wydobyć ukryte, a teraz niezbędne do przeżycia zasoby.
Po powstaniu warszawskim znalazł się w Pruszkowie, potem w Milanówku, gdzie wraz z Cybisami i zaprzyjaźnioną Heleną Berger znalazł schronienie w domu Jana Szczepkowskiego. W lutym 1946 roku malarz zarejestrował się w Centralnym Komitecie Żydów Polskich [karta nr 19168408; dziś w archiwum ŻIH], podając swoje personalia: "Artur Stefan Nacht Samborski". W rubryce "sposób przetrwania" widnieje wpis: "jako aryjczyk", zaś rubrykę "Adres dla korespondencji / nazwisko przybrane" malarz wypełnił, podając "Samborski Stefan, Saska Kępa, Walecznych 7".

Rok 1950 okazał się datą istotną dla losów rodziny Nachtów (i Wachsów). W jej łonie występowały róże stanowiska w stosunku do spraw żydowskich i polskich, determinujące decyzje o wyborze miejsca do życia wobec zachodzących zmian - zaostrzającego się kursu komunistycznej władzy z jednej strony, zaś powstania państwa Izrael z drugiej. Umacniający się w Polsce stalinizm dążył m.in. do zdławienia rozmaitych form odradzającego się w pierwszych powojennych latach, żydowskiego życia społecznego, kulturalnego i religijnego, a do myślenia dawał także stosunek komunistycznych władz do takich wydarzeń, jak pogrom kielecki (1946).

W tym samym roku ojciec artysty, który po wojnie mieszkał w Krakowie, a także jego siostra Stefa (Charlotta) Wachs wraz z dziećmi - Hanką i Romanem, członkiem syjonistycznej organizacji młodzieżowej Ha-Szomer ha-Cair - podjęli decyzję o wyjeździe do Izraela.
Artur i jego brat Marek postanowili pozostać w Polsce. Malarz dwukrotnie odwiedzał rodzinę w Izraelu - w roku 1957 i 1965, na krótko przed śmiercią ojca. Julian Nacht w Bat Yam pod Tel Avivem prowadził sklep podobny, co do asortymentu, do tego w Krakowie, a w jego witrynie wykorzystał tę samą winietę, którą przed wojną do sklepu na Stradomiu zaprojektował Artur.
Rok 1968 znów stał się dla artysty czasem pełnym goryczy, spotkała go kolejna bolesna strata (zmarł Marek Nacht), a także osobiste problemy, w których niepoślednią rolę odegrały wydarzenia Marca 1968.”

http://culture.pl/pl/artykul/zamacanie-dramatu-egzystencji-o-poznych-obrazach-artura-nachta-samborskiego

Tak ucieszyła mnie wiadomość, iż ogłoszenia, z gazet nie są anonimowe, że rodzina Nacht chce opowiedzieć swoją historię, więc zaczęłam szukać dalej.

Sara Nacht


Wróćmy zatem do początków - rodzina Nacht zamieszkała w Krakowie prawdopodobnie na początku XX w. Julian-Juliusz-Joel Nacht urodził się w 1876 r. Przemyślu w rodzinie Rubina Nachta i Siesel Teitelbaum. Pod koniec XIX wieku przebywa do Krakowa i tutaj bierze ślub z Sarą Salomeą z Weindlingów, urodzoną w Krakowie w 1874.
Mają czwórkę dzieci: najstarszy jest Artur - malarz, po roku na świat przychodzi Charlotta (Stefa), później Markus i najmłodsza - Róża.
Juliusz otwiera sklep, najpierw przy ulicy Koletek 8, a później na Stradom 5. Mieszkają też cały czas przy ul. Koletek - najpierw pod numer 4, potem 5. Artur zamieszkał pod numer 3. Co ciekawe w powszechnym spisie ludności z 1910 r. handel Juliusza jest klasyfikowany jako sprzedaż przyborów wojskowych i uniformowych, dopiero później jest to sprzedaż wyrobów galanteryjnych.
BERETY DO BALETU DOSTARCZA!



Kiedy będziecie pić kawę w “Lajkoniku”, przy ul.Stradom 5, zagrajcie w moja ulubioną zabawę - w wehikuł czasu.

Wyobraźcie, że wszystko znika i najpierw pojawia się lada, widzimy pod szkłem rozmaite rękawiczki, chustki, szale z aksamitu.
Za ladą stoi najmłodsza córka Róża i póki nie ma żadnego klienta, przymierza najbardziej szykowny kapelusz i przekłada przez ramię torebkę w formie kuferka firmy “Knautsch”- ostatni krzyk mody. Z zaplecza wychodzi Juliusz i już chce pouczyć córkę, gdy otwierają się drzwi, rozbrzmiewa delikatny dźwięk dzwonka. Wchodzi elegancki młody człowiek, z ciekawością przygląda się jak Rózia w pospiechu ściągą kapelusz i mówiąc ledwo słyszalne “cześć” ucieka na zaplecze, by poprawić włosy.
Tym chłopakiem jest Zygmunt Shmeidler, z którym wkrótce Rosa zamieszka przy Placu Kossaka.

Róża Nacht-Shmeidler

A ja uciekam na ul. Koletek, w poszukiwaniu pięknych posadzek, poręczy, może także drzwi w kamienicach w których mieszkali Nachtowie i które zbudował najbardziej płodny architekt, także Żyd, Beniamin Torbe! 
Zawsze powtarzam wszystkim swoim grupom, że po wojnie środkowo-wschodnia Europa stała się kaleką, brakuje jej 1/4 ludności, brakuje bardzo ciekawej różnorodnej grupy, która dalej by tutaj mieszkała, chodziła do niezliczonej ilości synagog i szkół, handlowała, budowała, uczyła tolerancji...
Może takie wspomnienia, historie rodzinne przywrócą jej sprawność.

Pierwsza trasa spacerowa opublikowana. Mamy nadzieję, że korzystacie i zwiedzacie! Przygotowujemy następną w pocie czoła :).

W międzyczasie, jak to w czwartek, publikujemy kolejną mrożąca krew w żyłach historię. Tym razem z Podgórza!

"IKC" czerwiec 1920 - pisownia oryginalna

"Morderstwo ...

 Zbrodnicza ręka usuwa życie ludzkie, kierowana żądzą posiadania mieszkania.


Sprawa, która najlepiej ilustruje stosunki mieszkaniowe w Krakowie, wedle aktów policyjnych przedstawia się następująco: 
W dniu 21 bm. zgłosiła się na inspekcyę  policyi pod "Telegrafem" Rozalia Obędzińska, która doprowadziła niejaką Wiktoryę Skałkę, zamieszkałą przy ul. Kalwaryjskiej 32. Według Obędzińskiej Skałka przyznała się przed nią, że przed kilkoma tygodniami, gdy zamieszkała przy ul. Czarneckiego l. 12 otruła swą lokatorkę, celem zagarnięcia po niej mieszkania. 

Śledztwo policyjne. 
Przesłuchiwana Skałka przyznała się do winy i podała, iż do czynu tego namówiła ją  stróżka domu pod l. 12 przy ul. Czarneckie­go, Katarzyna Sobesta i że otruta przez nią kobieta zmarła w dniu 26 maja i nazy­wała się Tekla Kaczmarska. 

Otruć, czy zabić? 
W dalszym ciągu zeznań przyznała się Skałka, że u Tekli Kaczmarskiej zamieszkała z początkiem maja b. r. i mieszkała u niej przez 4 tygodnie aż do czasu jej śmierci. W tym czasie Kaczmarska powierzyła jej klucze od kufrów i szaf, ponieważ była chora. Pewnego dnia Skałka przywłaszczyła sobie 2 ko­szule i 110  koron. Pieniądze spotrzebowała na sprawunki, koszule zaś użyła dla swej potrzeby. Kaczmarska, gdy zobaczyła u niej koszule, zrobiła jej z tego tytułu wymówki, a nawet oświadczyła jej, by wyniosła się  z mieszkania. W tym właśnie czasie poznała się ze stróż­ką tego domu, niejaką K. Sobestą i jej synem Władysławem. Przed nią też żaliła się Skałka, że Kaczmarska wyrzuca ją z mieszkania i że nie wie, gdzie się wobec tego podzieje się ze swem dzieckiem. Wówczas Sobestowa oświadczyła jej: "Czy nie umie pani sobie na to poradzić, zwłaszcza tej starej"... Na co Skałka odparła: „Cóż jej mogę zrobić? Otruć, czy zabić?“ Na te słowa Sobesto­wa wybuchła śmiechem. 

Szatański pomysł
Ponieważ Sobestowa dała jej do poznania, że najlepiej byłoby ją otruć, gdyż takiej starej kobiety lekarze by nawet nie badali — udała się do apteki w Rynku głównym w Pod­górzu i kupiła pudełko trucizny na myszy. 
Z pudełka tego wyjęła następnie 4 pigułki, rozgniotła je w jednym z szynków i wsypała do szklanki napełnionej miodem do picia. 


Działanie trucizny
Ze sporządzoną przez siebie w ten sposób trucizną udała się do mieszkania i koło godziny 8-mej wieczorem podała ją do wypicia Kaczmarskiej. Kaczmarska wypiła całą szklankę i po chwili usnęła. 

Na drugi dzień rano obudziła się Kaczmar­ska i oświadczyła jej, że ją "czyści". Skałka wyszła na podwórze i wtajemniczyła stróżkę w zbrodniczą akcyę, poczem poprosiła ją, aby udała się po lekarza, ponieważ obawiała się, „żeby się coś Kaczmarskiej nie stało"; zaczęła bowiem żałować swojego czynu — trawiona wyrzutami sumienia. Za wszelką ce­nę chciała ją teraz ratować. Stróżka jednak odradziła jej, gdyż lekarz mógłby zbrod­nię odkryć. 

Śmierć Kaczmarskiej
Tymczasem Kaczmarska w ogromnych bólach pod działaniem trucizny walczyła ze śmiercią, która też wreszcie po kilku godzinach położyła kres jej życiu. 

Jak wykryto zbrodnię? 
Możeby śmierć Kaczmarskiej przeszła bez śladu, gdyby nie przypadek. W dzień krytyczny bowiem zjawiła się u Kaczmarskiej jej znajoma Zofia Kłobuch, przed którą Kaczmar­ska skarżyła się, że miała wymioty i bóle żołądkowe, przyczem oświadczyła, że jej sublokatorka (Skałka) „dała się jej czegoś napić". 
Na zapylanie Kłobuchówny co to było — odpowiedziała Kaczmarska, że był to miód, który owa sublokatorka dała jej celem prze­proszenia za wyrządzoną krzywdę... 
Koło godz. 3 po południu Kłobuch przywołała do chorej Kaczmarskiej Dr. Piska, przed którym Kaczmarska żaliła się, że po spożyciu owego miodu zrobiło się jej słabo... Na pytanie zaś lekarza: „Czy pani myśli, że to była trucizna" odpowiedziała K. twierdząco. 
Tego samego dnia w nocy z 25 na 26 b.m,o godz. 4 nad ranem Kaczmarska zmarła, co też dało powód do dochodzeń policyjnych. "

 W kolejnych dniach prasa milczy czy Skała została skazana czy co się działo dalej z mieszkaniem i własnością. Nie pojęte też jest dla nas teraz, że można kogoś otruć i zająć mieszkanie. A może się mylę? I rozwiązywanie spraw lokatorskich i własności w Krakowie dalej jest podobne ? :)


***
Podobało się? Chcesz więcej podobnych historii?
Zostań naszym patronem na Patronite



Pewnego wieczoru, po rozmowach ze znajomymi mieszkającymi już od dłuższego czasu w Krakowie, Zuza stwierdziła, że trzeba im pomóc poznać już swoje miasto. Zadzwoniła do mnie (Lana) i wspólnie podjęłyśmy się opracowania naszych TRAS SPACEROWYCH po Krakowie, właśnie dla tych, którzy już tu mieszkają.

Na pierwszy rzut - zachęcamy do zawarcia bliższej znajomości  z Półwsiem Zwierzynieckim, Zwierzyńcem i mieszczącym się na nim osiedlem pod nazwą Salwator.

Dlaczego wybrałyśmy tę trasę na początek naszej przygody ze spacerami od Dawnego Krakowa? Otóż jest to, w naszym mniemaniu, część Krakowa - niby znana ( kto nie słyszał o Kopcu Kościuszki, Lajkoniku czy Emausie w drugi dzień Świąt Wielkanocnych?), ale rzadko odwiedzana i, co najważniejsze, równie rzadko kontemplowana.

Zapraszamy do zwiedzania i własnych odkryć, a nasz subiektywny przewodnik niech służy
pomocą.

Co musisz mieć przed wyruszeniem na nasz spacer:
1) Dobry nastrój i załadowany telefon !!!

2) Naszą trasę pobraną na GOOGLE MAPS.

a)  najpierw klikasz ten link

b) potem otwierasz aplikację Google Maps w swoim telefonie.
c) przechodzisz do zakładki na dole "Zapisane"
d) przechodzisz do ostatniej zakładki "Mapy" na górze
e) Klikasz w mapę pt. " Dawny Kraków - Salwator, Zwierzyniec, Półwsie"
d) Możesz wyświetlić legendę mapy - zobaczysz, że stworzyłyśmy dla Ciebie takie warstwy jak "Lokalne knajpki, parkingi, toalety", "Zdjęcia dawnego Krakowa" - są zrobione mniej więcej z tego miejsca, które jest zaznaczone na mapie. "Ludzie", czyli opowieści znanych lub zapomnianych postaciach związanych z tym miejscem i "Architektura", czyli wybrane naszym zdaniem ciekawe przykłady architektury krakowskiej.
f) pamiętaj, że nie wszystkie obiekty znajdują się na samym szlaku. są zaznaczone także w okolicach trasy jaką Cię prowadzimy. Czy chcesz się tam udać  - zależy wyłącznie od Ciebie.

Jeżeli dalej to dla Ciebie niejasne zobacz  FILMIK INSTRUKTAŻOWY!!!!


3) NASZ PRZEWODNIK który jest niezbędnym dopełnieniem trasy na Google Maps, specjalnie dla Twojej wygody w czterech formatach (pdf, mobi, fb2 i epub)!


4) WRÓĆ do mapki, wyrusz w TRASĘ i posiłkując się przewodnikiem zacznij zwiedzanie od punktu A!



 JEŻELI WYCIECZKA W TAKIEJ FORMIE CI SIĘ SPODOBAŁA I DOCENIASZ NASZĄ PRACĘ I CHCESZ WIĘCEJ TAKICH TRAS TO,
 ZOSTAŃ NASZYM PATRONEM!
 WESPRZYJ NAS NA PATRONITE!
Czwartek, czyli już prawie weekend, a u nas następna część zbrodni z ulicy Szpitalnej 20 w 1932 roku.
Jeżeli, jeszcze ktoś nie wie o czym mowa, to odsyłam do pierwszej części - KLIK.

DZIŚ - Kto był sprawcą? I dlaczego doszło do zbrodni?


Wspierają nas na Patronite

Wirginia Karczewska, Ewa Karasińska, Anna Palińska, Iza Palińska